Hotel - Nowy Sącz.
Niezwykłe są podróże z Honoratą. Ostatnio byliśmy dwa razy w Beskidzie Sądeckim.
Hotel Miejski W Nowym Sączu, też był niczego sobie. W ciągu dnia chodziliśmy po górach, a wieczorami szaleliśmy po Starym i Nowym Sączu. Dansing był super, a rano pojechaliśmy do Wierchomli i spacerkiem do bacówki. Potem długi marsz do schroniska na Jaworzynie i zejście do Krynicy Górskiej. W Wierchomli widzieliśmy ciekawy hotel z wieloma stokami narciarskimi, na które spróbujemy zimą podjechać. Z Krynicy autobusem do Wierchomli PKP i niedaleko już, stal nasz chevrolet captivia. Hotele to nie schroniska, więc jeszcze zatrzymaliśmy się na rynku w Piwnicznej. Po późnym obiadku i długiej kawie pojechaliśmy o zachodzie słońca do Nowego Sącza. W hotelach tak od razu drzwi nie zamykają, więc przy gwiaździstym niebie, piękny był spacer po starówce i pobyt w ogródkach kawiarnianych. Na miejsce dotarliśmy dopiero około 24 - tej godziny. Dzień był bardzo udany, tylko niestety ostatni. Rano o godzinie 9 - tej wyjechaliśmy.
Warto zobaczyć: